OFE i inwestycje zagraniczne

Autor: Grzegorz Zalewski, 14.02.2008

Fundusze emerytalne powinny mieć zwiększone limity inwestycyjne dotyczące akcji notowanych na zagranicznych rynkach. Dotychczasowe pięć procent jest niewystarczające, by dywersyfikować ryzyko. Ponadto w dobie powszechnej globalizacji ograniczenie wyłącznie do pięciu procent aktywów nie jest niczym uzasadnione. W dużym skrócie tak właśnie wyglądają argumenty zwolenników rozszerzenia możliwości inwestycyjnych, firm które są odpowiedzialne za kształt naszych emerytur.
Żadnych liczb, żadnych innych argumentów. Tylko okrągłe zdania „muszą, bo muszą, a wtedy będą na pewno lepsze wyniki”
Zacytujmy stanowisko Izby Gospodarczej Towarzystw Emerytalnych z 6 lutego 2008

„Wprowadzenie wyższych limitów dla inwestycji zagranicznych powinno odbywać się stopniowo dla bezpieczeństwa efektów działalności inwestycyjnej otwartych funduszy. Wprowadzenie szerszych limitów dla lokat zagranicznych podyktowane jest troską o zapewnienie niezbędnej dywersyfikacji lokat otwartych funduszy dla ich bezpieczeństwa. Większy udział inwestycji zagranicznych umożliwi wypracowanie korzystnych dla członków funduszy wyższych stóp zwrotu [...]
Należy podkreślić, iż korzyści z lepszej dywersyfikacji aktywów są powszechnie opisywane w literaturze fachowej z zakresu inwestycji m.in. w kontekście teorii portfelowej. Dywersyfikacja wiąże się z możliwością uzyskiwania zarówno lepszych stóp zwrotu jak i zmniejszania ryzyka inwestycyjnego, co jest szczególnie istotne w przypadku długoterminowych strategii inwestycyjnych, którymi winne posługiwać się OFE.”


Na pierwszy rzut oka takie wypowiedzi można odczytać jeszcze w jeden sposób – dotychczasowy limit inwestycji zagranicznych na poziomie 5 procent jest dla nas już nie wystarczający. Dlatego pozwólcie nam na więcej, bo dusimy się we własnym rodzimym sosie.


Tu i ówdzie pojawiają się argumenty, że owo niskie zaangażowanie jest wynikiem niekorzystnych zapisów dotyczących kosztów takich transakcji – obciążane są nimi towarzystwa emerytalne, a nie same fundusze (czyli płacą za nie, nie klienci, tylko firmy do których OFE należą). Ale wciąż brak jakichkolwiek liczb, jaki to byłby rząd wielkości. Fundusze emerytalne są dość pasywnym inwestorem i nie dokonują wielu transakcji. Łączny zysk netto towarzystw emerytalnych w 2007 roku wyniósł 670 mln złotych. Zakładając, że fundusze mogłyby zainwestować średnio w ub. roku 5% swoich aktywów w akcje zagraniczne, od których zapłaciłyby prowizje w wysokości 1%, to koszty wyniosłyby 66 mln złotych. O 10 procent obniżyłyby zysk netto. Przy czym założenie 1 proc. prowizji jest bardzo Naturalnie to duże uproszczenie, bo nie wiadomo jak często obrót byłby dokonywany, ale też prawdopodobne prowizje byłyby znacznie niższe.

Przyjrzyjmy się jak do tej pory wyglądały zagraniczne inwestycje OFE. Od początku istnienia nowego systemu emerytalnego maksymalne zaangażowanie według danych miesięcznych wynosiło 1.44%, zaś średnio było to 0.53%. Dziesięciokrotnie mniej niż pozwalają na to dotychczasowe limity. Od początku 2006 roku zaangażowanie to nie przekraczało 1 procenta aktywów.

Limity inwestycyjne dotyczące zagranicznych papierów wartościowych nie dotyczą wyłącznie akcji, ale również instrumentów dłużnych (skarbowych oraz nieskarbowych), ale nawet uwzględniając te inne rodzaje, maksymalne zaangażowanie wynosiło 2.28%, zaś średnio było to 1.01%.


Na wykresie poniżej widzimy ilustrację zaangażowania OFE w akcje zagraniczne, oraz ich łączne inwestycje zagraniczne.

OFE _inwestycje zagraniczne


Inwestowanie to ciągłe podejmowanie decyzji – kiedy zwiększyć, kiedy zmniejszyć zaangażowanie na danym rynku. Czasem te decyzje są błędne, czasem poprawne. Ich efektem jest wpływ na wycenę jednostki. Jako podsumowanie proponuję jeszcze jedną ilustracje. Pokazują one jak wyglądało zaangażowanie OFE na zagranicznych rynkach akcji na tle indeksu SP500. Jest to co prawda indeks spółek amerykańskich, ale światowe indeksy są w większości przypadków ze sobą bardzo silnie skorelowane. Największe zaangażowanie w akcje zagranicznych spółek miało miejsce niemal dokładnie w samym dołku bessy, jaka nastąpiła po pęknięciu bańki internetowej. Gdy bessa uległa zakończeniu w ciągu praktycznie dwóch miesięcy portfel zagranicznych inwestycji został zredukowany o ponad połowę. Można sarkastycznie dodać – jako wyraz niewiary w dalsze wzrosty.

OFE i SP500



Powyższy tekst nie jest głosem przeciw zwiększeniu limitów inwestycyjnych. Ma na celu wyłącznie pokazanie tego, że do tej pory OFE nie były skłonne wykorzystywać nawet tych możliwości, którymi dysponują.


dodajdo.com
Dodaj komentarz Dodaj komentarz
Artykuły Artykuły
Pokrewne Pokrewne