ROZMOWA Z AARONEM SCHINDLEREM //SCHINDLER TRADING Studiował fizykę i matematykę na Massachusetts Institute of Technology.
Zarządza aktywami o wielkości ok. 2,7 mln USD(maj 2006). Jego wynik od początku startu Schindler Trading we wrześniu 2001 wyniósł ponad 217 procent, co średniorocznie daje około 27 procent. Działa na rynku kontraktów terminowych, głównie indeksów, ale również obligacji, złota i ropy naftowej.
W jaki sposób rozpoczęła się Twoja kariera na rynkach terminowych? Po skończeniu studiów rozpocząłem studia doktoranckie na Uniwersytecie w Berkeley (fizyka cząstek elementarnych). Niestety przerwałem je po rozpoczęciu pracy w firmie Trout Trading. Przeniosłem się wówczas do Chicago i tam zacząłem uczyć się o rynku terminowym oraz jak tworzyć i testować skuteczne strategie inwestycyjne
Trout Trading - co to za firma? Monroe Trout w chwili obecnej jest na emeryturze, ale wówczas zarządzał pieniędzmi klientów jako licencjonowany doradca (CTA). Monroe był wspałniałym traderem i mentorem. Obszerny wywiad z nim przeprowadził Jack Schwager w książce “New Market Wizards”.
Trout jest zaliczany do graczy, działających krótkoterminowo. Czy praca z nim miała wpływ na wybór twojej strategii? Choć część wykorzystywanych przeze mnie obecnie strategii, zawiera wskaźniki “podążające za trendem”, nie uznałby siebie za tego typu gracza. Moje strategie inwestycyjne zawierają wiele różnych rodzajów wskaźników – część z nich jest również “anty-trendowa” lub kontrariańska.
Dlaczego zrezygnowałeś z pracy w Trout Trading? Pracowałem w Trout Trading w Chicago, gdy podjęto decyzję o przeniesieniu głównej siedziby na Bermudy. Wraz z żoną również się tam przenieśliśmy. Pracowałem kilka lat i w 1995 roku dołączyłem do pewnej firmy reasekuracyjnej, która poszukiwała kogoś z doświadczeniem na rynku instrumentów pochodnych, do pomocy przy zabezpieczaniu się przed ryzykiem walutowym i ryzykiem stopy procentowej. Z uwagi na moje fizyczne wykształcenie miałem silne podstawy w analizie ilościowej. W ramach mojej pracy w tej firmie pomogłem w stworzeniu modelu reasekuracji i zarządzania ryzykiem “katastrof” czyli powiązanym z trzęsieniami ziemi i huraganami. Założyliśmy na Florydzie małą firmę ubezpieczeniową. Później wraz z żoną wróciłem do Chicago. Szybko stało się jasne, że aby zająć się rozwojem firmy musiałbym wrócić na Florydę, jednak moja żona miała dość przenosin. Ostatecznie zrezygnowałem z tametj działalnosci i dołączyłem do firmy zajmującej się ubezpieczeniami samochodów w Chicago. Przez rok pracowałem tam jako aktuariusz ale ostatecznie zdecydowałem, że kończę z ubezpieczeniami i rozpocząłem własną działalność tradingową w kwietniu 2000 roku, zaraz po szczycie na rynku NASDAQ. Rozpocząłem spekulację kontraktami na indeksy: mini-S&P oraz mini-NASDAQ
Po tak długim czasie pracy w ubezpieczeniach, nie miałeś chyba zbyt dużo doświadczenia w tradingu? Podczas trzech lat pracy w Trout Trading wiele się nauczyłem w jaki sposób systematycznie prowadzić testy, wdrażać oraz monitorować strategie transakcyjne.
Jak bardzo profil swoich studiów wykorzystujesz w tradingu? Najbardziej użyteczną częścią mojej edukacji uniwersyteckiej okazało się programowanie i statystyka. Niemal każdego dnia poświęcam tym zagadnieniom trochę czasu. Kurs fizyki, mimo że był wyjątkowo ciekawy, nie przydaje się za bardzo w tradingu.
Jak wyglądały początki Twojej własnej działalności? Wraz z żoną mieliśmy oszczędności i to był dobry moment żeby rozpocząć działalność. Uważam, że przed rozpoczęciem samodzielnego tradingu warto mieć środki, które są w stanie pozwolić na utrzymanie przez kilka lat lub próbować działać na rynku, poza stałą pracą dzięki której można pokrywać bieżące wydatki. Na początku spekulowałem bardzo małymi kwotami. Przez większość czasu żylismy z oszczędności, a ja opracowywałem odpowiednią strategię. To były naprawde niewielkie transkacje, dzięki temu chciałem się dowiedzieć, czy mają szansę działać – potrzebne mi były dane statystyczne na ich podstawie i jakich rzeczy mogę się spodziewać. Szło wspaniale. Miałem świetne wyniki. We wrześniu 2001 stworzyłem spółkę – rodzaj funduszu (commodity pool) – Schindler Trading i zacząłem poszukiwanie inwestorów.
Jesteś głównym zarządzającym w firmie? Tak. Firma nazywa się Schindler Trading – jest moją wyłączną własnością. Do chwili obecnej działamy wyłącznie na rynku kontraktów terminowych. Działalność rozpoczęliśmy na rynkach kontraktów na indeksy akcji: mini-SP oraz mini-NASDAQ, na których wciąż jesteśmy obecni. Po pewnym czasie do portfela włączyliśmy kontrakty na niemiecki indeks akcji DAX oraz kontrakt na 10-letnie obligacje USA. W chwili obecnej działamy na następujących rynkach : Nasdaq, Dax, Eurostoxx, Nikkei, T-note, Euro/$, gold, oil, Russell 2000, and S&P 500. Wybór rynków na których działamy zmienia się co jakiś czas, w miarę jak nasze badania wskazują na nowe i lepsze okazje inwestycyjne.
Czy w tradingu wykorzystujesz przede wszystkim analizę techniczną? Tak, analizujemy cenę, wskaźniki nie związane z ceną wraz z uwzględnieniem składników “podążajacych za trendem” jak i sygnalizujacymi zmiany trendu. Zawsze byłem nieco zaskoczony i rozbawiony jeśli okazywało się, ze znalazłem jakiś wskaźnik który “przetrwał” testy statystyczne. Każdorazowo gdy zaczynałem zarabiać pieniądze, dzięki wykorzystaniu takiego wskaźnika, jedną z moich największych obaw, było to, że przestanie on działać. Jednym z powodów dla których jakiś wskaźnik techniczny przestaje “działać” jest fakt szerokiego upubliczniania go i korzystania z niego przez wielu innych graczy. Zwróć uwagę na metody wykorzystywane przy grze z trendem. Jeśli każdy działałby zgodnie z taką techniką, twoją pierwszą myślą mogłoby być, że dzięki temu efekty byłyby jeszcze lepsze. Każdy by chciał kupować, a w rezultacie ceny rosłyby coraz wyżej. Niestety rynek terminowy jest grą o sumie zerowej, na każdego zarabiającego pieniądze musi być przypadać ktoś, kto je traci. Jeśli rynek zmienia trend na wzrostowy i jestem gotowy do kupna. Ponieważ wszyscy inni wiedzą, że są gracze gotowi do kupna, to część z nich próbowałaby zrobić to nieco wcześniej. Tym samym rynek rozpoczął by wzrosty znacznie przed pojawieniem się odpowiednich uwarunkowań fundamentalnych. W rezultacie moje wskaźniki przestałyby być efektywne. To trochę tak jak przy tzw. efekcie stycznia Ludzie zaczynają kupować pod koniec grudnia, aby złapać ten sezonowy wzrost cen akcji. Ponieważ, każdy próbuje kupować pod koniec grudnia, Efekt Stycznia staje się Efektem Końca-Grudnia i zaczyna być znany jako “Rajd Świętego Mikołaja”. Teraz z kolei inwestorzy zaczynają kupować na początku grudnia, bo historycznie w tym miesiącu ceny rosną. W efekcie wzrosty zaczynają się coraz wcześniej i jedni zaczynają kupować przewidując, ze robią to wcześniej, zanim kupią inni. W tej sytuacji kto wie, w którym momencie rozpocząć zakupy – pod koniec grudnia? Na początku grudnia? A może już przed Świętem Dziękczynienia (czwarty czwartek listopada). Efekt Stycznia przestaje być znaczącym wskaźnikiem. Rynek akcji jest jak konkurs piękności, gdzie celem nie jest wskazanie najpiękniejszej uczestniczki, ale wybranie tej, którą wskażą pozostali sędziowie.
Uzyskujesz bardzo dobre wyniki, ale masz również silne spadki kapitału. Twój najgorszy wynik- obsunięcie wyniosło 48 procent kapitału. W najgorszym miesiącu zaliczyliście stratę –24%. To jednak bardzo dużo, wielu klientów nie akceptuje takiego ryzyka. Możesz to skomentować?
10 września 2001 Schindler Fund dokonał pierwszej transakcji – długa pozycja kontraktów na NASDAQ 100. Następnego ranka obudziliśmy się z ogromną stratą, a w ciągu pół godziny od ataku na World Trade Center, giełdy zostały zamknięte na cały tydzień. To najgorsze przeżycie w całej historii mojego tradingu. Fundusz rozpoczął działalność od wielkiej straty i poważnego testu naszych systemów zarządzania ryzykiem. Na szczęście przetrwaliśmy burzę i odrobiliśmy straty w ostatnich tygodniach tamtego września, kończąc miesiąc spadkiem o 1 procent. Od tego czasu wiem, że pewne ekstremalne wydarzenia, nie uwzględniane w zwykłym rozkładzie dziennych zmian, mogą się zdarzyć i chcę być na nie przygotowany. Zaskoczyło mnie jak dobrze większość naszych inwestorów przyjęło 49 procentowe obsunięcie we wrześniu 2004. Próbowałem ostrzegać ich, że możemy doświadczyć znacznej straty i nie powinni dopuścić, by zaangażowanie w funduszu przekroczyło 10 procent całości ich aktywów. Sądzę, że wzięli sobie te ostrzeżenia do serca i byli psychicznie przygotowani do strat. W rzeczywistości równie wielu wycofało część środków, jak i zrobiło dopłaty. Nie znoszę gdy straty moich klientów przekraczają moje własne. Dlatego po 100 procentowym wzroście aktywów funduszu, gdy zbliżyliśmy się do rekordowych wartości zmniejszyłem wartość dźwigni wykorzystywanej w tradingu o połowę, zmniejszając również szansę pojawienia się tak dużych obsunięć. Po tych operacjach najgorszy miesiąc w funduszu zakończył się już tylko 9 procentowym spadkiem.
Wydaje mi się, że tego typu strategia wykorzystywana jest przez wielu CTA. Na początku przy małym kapitale podejmują relatywnie wysokie ryzyko, by wraz ze wzrostem aktywów znaczaco je obniżyć
Tak, znam wielu CTA, którzy zredukowali podejmowane przez siebie ryzyko w miarę wzrostu aktywów. Dzieje się tak również dlatego, że zarządzajacy z dłuższą historią oraz większym kapitałem zaczynają poszukiwać klientów wśród inwestorów instytucjonalnych. Ci zaś maja niższą tolerancję na ryzyko, niż inwestorzy indywidualni. Czy handlujesz każdego dnia? Monitorujemy rynki codziennie, ale nie oznacza to że dokonujemy transakcji dzień w dzień. Czy ustalasz sobie jakiś cel – ile musisz zarobić np. w ciągu dnia, tygodnia, miesiąca? Nie. Czytałem o day-traderach, którzy próbują każdego dnia zarobić 500 dolarów i w chwili gdy to osiągną kończą dzień. Jeśli dokonuje transakcji i zarabiam na niej nie mając równocześnie żadnych sygnałów, które kazałyby ją zamknąć to się jej trzymam. Im dłużej tym lepiej. Kiedy wychodzisz z pozycji? Naturalnie stosujemy sygnały zamknięcia pozycji, ale mamy również coś w rodzaju ograniczenia czasowego dla transakcji. Jeśli inwestycja wyjątkowo szybko zarabia lub traci, mamy tendencję do szybszego jej zamknięcia. Jeśli jednak rozwija się, dajemy jej czas, aby się "rozwinęła". Jakie elementy uważasz za najbardziej przydatne w tradingu? Słyszałem o ludziach, którzy działają intuicyjnie, ale unikam takiego podejścia. W 100 procentach działamy mechanicznie i wszystko staramy się testować. Większość dnia spędzam na testach systemów i wskaźników. Z wieli z nich nic nie wynika, ale raz na jakiś czas znajdujemy “złoty zarodek” i wówczas to jest udany dzień. Sądzę, że najważniejszą rzeczą są historyczne testy efektywności systemów i zrozumienie statystyk. Staram się ocenić czy dobre wyniki testów historycznych nie są czasem działem przypadku i czy w dalszym ciągu generowane są zyskowne sygnały. Testujesz systemy na danych historycznych, ale wciąż może się okazać że dany system nie będzie działał w przyszłości Naturalnie. Jednym ze sposobów, który pomaga nam ochronić się przed taka sytuacją to wykorzystywanie dwóch różnych “paczek danych”. Najpierw testujemy nasz system na jednym zestawie danych. Poszukujemy odpowiednich parametrów i gdy jesteśmy gotowi do działania, testujemy go na drugim zestawie. Ostateczna decyzja czy korzystać z danego systemu czy nie, jest wynikiem tego drugiego testu. Jeśli wyniki okazują się zyskowne, przy założeniu realistycznych poziomów kosztów prowizji i poślizgów, zaczynamy działać na rynkach otwierając bardzo małe pozycje.
Czym się różnią te oba zestawy danych? Pierwszy z nich zwany przez nas “out-of-sample” to dane, których nie wykorzystujemy przy tworzeniu i optymalizowaniu systemów. Powiedzmy, że mamy dane z dziewięciu lat zachowania się kontraktów na SP i opracowujemy system dla tego rynku. Podczas tworzenia strategii możesz wykorzystać środkowe trzy lata danych. Masz na przykład pomysł, że SP rośnie, gdy ceny obligacji spadają, zaś dolar jest silny. Testujesz ten system na tych wybranych 3 latach danych. Być może strategia okaże się sensowna, być może nie. Jeśli wyniki wyglądają zachęcająco, możesz je optymalizować, tak by wybrać najlepsze parametry. Jeśli uznam, że efekt mnie satysfakcjonuje, rozpoczynam testy na pozostałej części danych – okresie pierwszych trzech lat i ostatnich trzech lat – danych “out-of-sample”. Idea takiego podejścia to uzyskanie realistycznego obrazu zyskowności strategii bez zniekształcenia związanego “z dopasowaniem systemu do danych” Gdy wdrażysz system transakcyjny i on nie “działa”, czy wykorzystujesz jakieś inne zmienne aby określić co się stało? Tak, od samego początku, gdy rozpoczynamy trading małymi kwotami - może to być pojedynczy kontrakt - należy się liczyć, że system będzie miał okres spadkowy. Pierwszą rzeczą jest próba określenia, jaka jest szansa doświadczenia obsunięcia. Wszystkie systemy mają obsunięcia. Jeśli jest to po prostu kolejne z obsunięć, to wszystko jest w porządku. To jest ten moment, gdy znajomość statystyki i mechanicznego tradingu staje się niesłychanie użyteczna. Gdy robisz analizy statystyczne i z nich wynika, że obsunięcie nie powino wynieść więcej niż 1000 dolarów w danym roku, system zaś notuje spadek o 500 dolarów, to nie jest problem. Jeśli zniżka wynosi 600 lub 700 dolarów, to nadal mieści się w granicach przewidywań. Ale jeśli obsunięcie wyniesie 1100 lub 1200 dolarów, może to oznaczać, że coś zmieniło się na rynku. Być może strategia już nie będzie zyskowna. W każdym razie widzisz, że strategia nie ma takich wyników, jakie wynikały z testów historycznych. Ta sama zasada działa w drugą stronę. Powiedzmy, że spodziewamy się wyników systemu na poziomie 10-20 procent rocznie Tymczasem wynik wynosi 50 proc. To wspaniale, ale oznacza to, że należy znaleźć powody tej zmiany. Zanim rozpoczniemy działanie według systemu na prawdziwym rynku, warto przetestować go na tak wielu danych jak tylko jest to możliwe, przy uwzględnieniu wszelkich sytuacji rynkowych. Czy możesz przedstawić przykładowy system? Weźmy na przykład zwykły system, gdzie sygnały nastepują po przecięciu się średnich kroczącychna rynku kontraktów na mini-SP500. Jeśłi średnia z trzech sesji przetnie od dołu średnią z dwudziestu sesji kupujemy, jeśli spadnie poniżej sprzedajemy. To bardzo prosta strategia podążania za trendem i prawdopobnie można dzięki niej zarobić pieniądze. Podążanie za trendem to zasadniczo dobry początek, jeśli poszukuje się zyskownego systemu. Czy testujesz swoje systemy na różnych kontraktach terminowych, żeby sprawdzić czy na jakimś z rynków nie działa on lepiej? Tak. W rzeczywistości, jeśli tworzymy prostą strategię podążania za trendem, jak ta wspomniana wyżej dobrze jest działać na tak wielu rynkach, jak tylko jest to możliwe – rynku jena, ropy nafotowej, złota, dolara australijskiego. Pozwala to zdywersyfikować portfel i osiągnąć lepsze parametry “ryzyko-zysk”. Czy w zwykłym życiu jesteś osobą systematyczną? Sądzę, że jestem bardzo liniowy. Nie mogę wykonywać zbyt wielu zadań na raz. Wolę wykonywać kolejne rzeczy jedna po drugiej. Sądzę, że to moja słaba strona. Moja siłę jest metodyczność i podejście ilościowe. Czy kiedykolwiek miałeś problem z podjęciem decyzji, ze względu na “zbyt dużą ostrożność”? Czasami jest ciężko podjąć decyzję. Nawet teraz? Teraz jest coraz łatwiej. Staram się, aby dokonywanie transakcji zgodnie z moją strategią stało się częścią mojego zachowania. Gdy pada sygnał, by dokonać transakcję to ją robię. Nauczyłem się, że jeśli próbuję słuchać "wewnętrznego głosu", to czasem przynosi to dobre rezultaty, ale ostatecznie kończy się nienajlepiej. Wyobraźmy sobie taką sytuację - rynek zbliża się do poziomu złożonego przeze mnie zlecenia stop i mówię wtedy do siebie "zaraz się odwróci" i wtedy anulują zlecenie stop, tylko po to, żeby zostać na tej pozycji. Oczywiście może się faktycznie odwrócić i pójść zgodnie z moją transakcją, ale równie dobrze może dalej spadać. W takiej sytuacji chciałbym być poza rynkiem, a zgodnie z moją strategią. Nauczyłem się, żeby zawsze, ale to zawsze postępować zgodnie z systemem i słuchać sygnałów, kiedy się pojawiają. A straty, cóż, są częścią każdej strategii. Jak radzisz sobie z “dobrymi” i “złymi” dniami? Emocjonalna strona tradingu to prawdziwa kolejka górska, zwłaszcza dla tych którzy zajmują się tym cały czas. Mam kredyt hipoteczny, dwójkę dzieci , bieżące wydatki i kiedy następuje dzień ze stratą, to jest bardzo bolesne. Chciałbym wtedy troche bardziej zmniejszyć stany zniechęcenia w czasie złych dniach i ekscytacji w dobrych. Moja żona bardzo mnie wspiera. Czasami gdy mam zły dzień, mówie jej o tym i ona wówczas próbuje zwrócić moja uwagę na szerszy aspekt całych wydarzeń. Ludzie mają tendencję, by bardzo skupiać się na teraźniejszości. Nawet mimo tego, że Schindler Trading ma bardzo dobry wynik w długim terminie, gdy poniosę stratę czuję się źle. Chciałbym faktycznie skupiać się wówczas na wynikach w ujęciu dłuższym. Straty są częścia naszego życia. Możemy mieć miesiące ze stratami, a nawet cały rok, ale chcielibyśmy jak najdłużej osiągać zyski. I gdy następuje strata w jakimś okresie, czujemy się słabo. Co ci się podoba najbardziej i najmniej w tradingu? Mam biuro w domu, i jestem bardzo zadowolony z faktu, że mogę jadać posiłki z rodziną i za nic nie chciał bym tego zmieniać. Jestem swoim własnym szefem. Mam mnóstwo pracy, ale jeśli potrzebuję złapać oddech podczas dnia, mogę to zrobić. Oczywiście jeśli jestem pewien, że wykonałem wszystkie transakcje wskazywane przez moje strategie. Jeśli wszystko robisz dobrze, to jest za to finansowa gratyfikacja. Oczywiście, ciemną stroną jest zmienność dochodów. Nie tylko nie zarabiam w czasie spadkowych miesięcy, ale również tracę ponieważ w funduszu zainwestowałem własne pieniądze. Gdy następują spadkowe miesiące są one bardzo stresujące. Co daje Ci przewagę nad innymi traderami? Myślę, że moje rygorystyczne podejście do liczb i systematyczne podejście. Nie sądzę, aby ludzki umysł był przeznaczony do tego, by być dobrym graczem intuicyjnym. Naturalnie, niektórzy w ten sposób zarabiają, ale badania prowadzone w ramach finansów behawioralnych wyraźnie wykazują, że na ludzkie decyzje inwestycyjne ogromny wpływ miewają takie emocje, jak strach i chciwość. To tylko moja opinia, ale sądzę że istnieje systematyczny przepływ pieniędzy od graczy intuicyjnych do systemowych. Myślę, że właśnei stąd pochodzą moje zyski. Musisz jednak przyznać, że również systemy mechaniczne mają tendencję do “wypalania się”. Wielu grających w ten sposób traci pieniądze, gdyż trudno im zaakceptować fakt, że ich system się skończył. Pomijając fakt, że jest to problem psychologii tradera, nie widzisz tu zagrożenia? Przede wszystkim to tylko moja teoria, że traderzy systemowi mają lepsze wyniki niż intuicyjni. Nie widziałem na ten temat żadnych badań. Wracając do wypalenia się strategii mechanicznych... Traderzy intuicyjni prawdopodobnie wykorzystują w swoim podejściu również pewien rodzaj "strategii" - nawet jeśli jej zasady są trudne do spisania. Ale czy nie sądzisz, że o wiele łatwiej jest wskazać traderowi mechanicznemu strategię, która właśnie się "zużyła" dzięki wykorzystaniu statystyki do analizy transakcji, niż graczowi intuicyjnemu, który nie może czegoś takiego zrobić? Ja sądzę, że to lepsze podejście. Co jest dla Ciebie miarą sukcesu? Zarówno dodatni wynik, jak i wzrost aktywów. Wraz z żoną sporo naszych środków zainwestowaliśmy w funduszu, czyli jesteśmy bezpośrednio zainteresowani zarabianiem na tej inwestycji. Cieszy mnie również zarabianie pieniedzy dla naszych inwestorów. Nie znoszę podawać wyników ujemnych i lubię, gdy możemy przekazać dobry raport. Jakie wskazówki dotyczące emocji dałbyś początkującym? Zanim rozpoczniesz trading, powinieneś nauczyć się, w jaki sposób testować systemy, tak aby mieć do nich zufanie. Bez względu na to, jakiego oprogramowania uzywasz, czy jest ono bardzo skomplikowane, czynie, należy mieć jakieś historyczne wyniki, tak aby sprawdzić czy dana strategia faktycznie będzie działać. Dziękuję Miesięczne wyniki Schindler Trading I II III IV V VI VII VIII IX X XI XII Rok 2001 2002 2003 2004 2005 2006 *Podwójna dźwignia stosowana była od początku istnienia do sierpnia 2005 Dodaj komentarz |