O średniej kroczącej

Autor: Tomasz Hońdo

Średnia ze 100 sesji to narzędzie, które w ostatnich czterech latach było blisko ideału, jeśli chodzi o trafność długoterminowych sygnałów technicznych (czyli takich, które zapowiadały zmianę tendencji na przynajmniej kilkanaście miesięcy). Najpierw WIG niemal nieprzerwanie (nie licząc chwilowego błędnego sygnału sprzedaży w marcu 2007 r.) przez 13 miesięcy przebywał powyżej tej średniej w okresie od lipca 2006 r. do sierpnia 2007 r., co pozwoliło „załapać się” na ostatni, żywiołowy etap poprzedniej hossy.

Z kolei od listopada 2007 r. do marca 2009 r. indeks cały czas był poniżej średniej, co trafnie kazało trzymać się z dala od tracących na wartości akcji. Na początku kwietnia mieliśmy do czynienia z kolejnym punktem zwrotnym – WIG znalazł się powyżej średniej, potwierdzając hossę, i jest powyżej niej do tej pory. O skuteczności tej strategii świadczy fakt, że w okresie od lipca 2006 r. przyniosłaby do początku 2010 roku 130 proc. zysku (zakładając hipotetycznie, że inwestujemy w koszyk akcji idealnie zgodny ze składem WIG), podczas gdy wartość WIG w tym czasie praktycznie się nie zmieniła. Skoro 100-sesyjna średnia jest tak istotna, to warto ją bacznie obserwować.

Nawet jeśli nie dowierzamy wysyłanym przez nią sygnałom (co jakiś czas zdarzają się błędne, czyli przedwczesne wskazania – cała ich seria pojawiła się np. w momencie odwracania trendu na spadkowy na jesieni 2007 r.), to jednak okolica 39 tys. pkt wydaje się bardzo istotna także według innych kryteriów technicznych. Przede wszystkim na tej wysokości (a dokładnie w przedziale 39 083–39 169 pkt) znajduje się ważna strefa wsparcia wyznaczona przez dołki z 27 listopada oraz 10 grudnia 2009 r.O tym, że owe dołki faktycznie tworzą kluczową dla oceny koniunktury strefę, świadczy tymczasem monitorowana przez nas tzw. ruchoma linia obrony.

Przypomnijmy pokrótce reguły jej konstrukcji. Kiedy WIG spada najpierw o więcej niż 3 proc. od dotychczasowego szczytu trendu wzrostowego (parametr 3 proc. dobraliśmy arbitralnie), a później odrabia całe straty z tej korekty i przebija poprzedni szczyt, wówczas nasza linia obrony przesuwa się w górę z dotychczasowego poziomu na wysokość dołka owej korekty spadkowej. Procedura ta powtarza się po każdej kolejnej korekcie aż do momentu przebicia linii.

Jak dotąd ruchoma linia obrony sprawdza się równie dobrze, co opisana wcześniej 100-sesyjna średnia krocząca.

Tekst pochodzi z zasobów "Gazety Giełdy Parkiet"


dodajdo.com
Dodaj komentarz Dodaj komentarz
Artykuły Artykuły
Pokrewne Pokrewne